poniedziałek, 13 czerwca 2011

Nadal dzień drugi(a właściwie noc)





Gdy siadam i rozglądam się –nastrój pryska. Drzwi zamknięte i zastawione ławkami, marne krzesła. Na nich rozłożyli się zupełnie współcześni obywatele Rumuni- kraju na 5 miesięcy przed wejściem do Unii Europejskiej. Zmęczenie podróżą widoczne jest u wszystkich. Właśnie to i pora dnia- głęboka noc- sprawiło, że nie tylko ja przysnąłem.  Na krzesłach, na podłodze, na ławce- siedząc, leżąc i półleżąc drzemią, śpią, odpoczywają. Atmosfera niemal narkotycznego luzu wypełnia przestrzeń.  Jedni oczekują na pociąg, inni na autobus. Prawdopodobnie tylko my nie czekamy już na żaden mechaniczny rodzaj transportu. Od dziś liczymy na własne nogi. Mamy dość kolei, autokarów i taksówek. Za nami 24 godziny „cywilizowanej” podróży napędzanej przetworzoną energią produktów ropy naftowej lub spalania węgla.  Razem wyruszyliśmy z Krakowa poprzedniej nocy...